Pozlepiana ze wszystkim
z poświeceniem
cierpieniem
winą
niepokojem
odrzuceniem
albo brakiem przestrzeni
tlenu
gruntu

Ja tylko taką znałam
ubraną w znoszony fartuszek
poplamiony zbyt słoną zupą
pachnący nadchodzącą kłótnią
i odejściem

A potem zjawił się ktoś
kto naprawdę
widział
i pomógł odlepiać
to wszystko co nieprawdziwe
co nie musi już mnie chronić
i została czysta
miłość
Ubrana w kwiaty
których nikt nie śmie zrywać
pozwalająca oddychać
mimo tego co jest

Ktoś
kto nie bał się słyszeć
że nie zawsze będzie zupa
czy makijaż
i nie każda plama zejdzie
ktoś kto szanuje
i zostanie

Jestem kimś
jestem swoim jednorożcem

 

Podziel się na portalach społecznościowych
(Jeśli nie działa, wyłącz Adblock dla tej strony)