Zainspirowana tym, co ostatnio na Instagramie @emiliateofila pisała o malowaniu się, poczułam, że już czas zrobić TO zdjęcie, które zatytułowałam „MakeCover”. Bez filtrów, photoshopów itd.

Motyw, który inspirował mnie od lat, pojawiający się w reklamach kosmetyków i na okładkach książek o sztuce makijażu… czyli „pół na pół” (chyba nie trudno Wam odgadnąć, po której stronie twarzy mam makijaż, a po której nic a nic).

Moja książka „Zamieńmy się” jest o transformacji, o odnajdywaniu na nowo swojego własnego JA, o tym, że nigdy nie jest za późno, by wrócić do swoich korzeni, by je odnaleźć! Moje bohaterki mają w pewnym momencie problem z odnalezieniem własnego odbicia w lustrze… a ja mam czasem taki dylemat, gdy patrzę na siebie cała umalowana, bo z każdym dniem maluję się coraz mniej, coraz rzadziej coraz delikatniej.

Niektórzy stwierdzą, że się po prostu starzeje. Może i tak być, ale jeśli ma się to wiązać z coraz większymi pokładami niczym nieskrępowanej kobiecej energii, to fajne to starzenie się!

Niektórzy stwierdzą, że przestałam o siebie dbać. Ha! Bo nie nakładam co rano kilku milimetrów chemii na twarz! Ale widzicie, dla mnie prawdziwa kobiecość nie ma nic wspólnego z makijażem, obcasami i obcisłymi sukienkami. Już nie ma, bo kiedyś sama tak ją postrzegałam, żyjąc w „świecie męskiej energii sukcesu”.

Ale… Gdy zamiast oceniać, spytacie mnie, co się zmienia, to ja powiem jedno: wszystko i nic. Po prostu z każdym dniem jestem coraz bardziej sobą. Dosłownie tak, jak bohaterki „Zamieńmy się”

…a może twarz jest jak okładka naszej książki, czyli naszej duszy, i jeżeli przesadzimy z upiększaniem i kolorami, to przysłonimy prawdę…?

 

Zamów książkę „Zamieńmy się” w Empiku

 

Podziel się na portalach społecznościowych
(Jeśli nie działa, wyłącz Adblock dla tej strony)