Od urodzenia towarzyszą nam emocje. Może nawet, jak byliśmy w brzuchu mamy, jakieś się już pojawiły…

Emocje są silnie związane z naszym jestestwem. Te, tak zwane trudne (bo nie ma złych i dobrych, są przyjemne no i te trudne) są po to, by nas chronić.

Strach chroni nas przed niebezpieczeństwami, wstyd przed upokorzeniami, wstręt na przykład przed zatruciem, złość przygotowuje nas do samoobrony, a smutek pozwala na refleksję, zatrzymanie się.

Jednak, w wyniku ważnych przeżyć, emocje zapisują się w naszym ciele. I znów – robią to dla nas, dla naszego organizmu. Po to, by w przyszłości szybciej rozpoznawał podobną sytuację i adekwatnie do niej reagował, tak szybko, jak potrafi, by ochronić nas, pożytkując jak najmniejszą ilość energii. Na poziomie fizjologicznym – w naszych komórkach, mięśniach, nerwach czuciowych, zapisuje się pewien rodzaj napięcia. Niestety, gdy tych spięć jest dużo, gdy są nieuświadomione i długo w nas „zalegają” – bo nie możemy w każdej sytuacji dać im upust – powodują one stres, czasami agresję, czasami też depresję, lęki czy inne stany… Po prostu nam szkodzą w codziennym życiu.

Nie jesteśmy już jaskiniowcami i nie musimy się już obawiać, że zaraz wyskoczy na nas jakieś wielkie zwierzę!

Nie jesteśmy już dziećmi – umiemy mówić i nie musimy wszystkiego pokazywać płaczem, śmiechem, kwaśną miną czy… ciskaniem przedmiotami!

Chociaż… Niekiedy sobie myślę, że szkoda, że tak nie możemy! Wyrażanie emocji sprzyja przecież nieblokowaniu ich w ciele. Ale nam mówiono: nie płacz, jesteś już duża, nie krzycz tak, jesteś w miejscu publicznym! Wtedy właśnie zaczęło się gromadzenie napięć – w procesie socjalizacji. Nie chodzi o to, by winić rodziców – oni tylko nas próbowali przygotować do życia. Nie chodzi o to, by winić swoje ciało – ono tylko próbuje nas chronić.

Tu w ogóle nie chodzi o winę! Tylko o akceptacje tego stanu rzeczy. Jednak, nie akceptację bierną, typu – ok było tak, jest tak i tak będzie, trudno. Nie. Chodzi o to, by teraz wziąć za to odpowiedzialność i coś z tym zrobić. By nasze ciało nie psuło się i nie psuło naszego zdrowia. A tak się dzieje, gdy emocji nie wydobywamy z siebie, tylko tłamsimy, a one kotłują się we wnętrzu.

Jednym ze sposobów na uwalnianie tych tłumionych emocji – zwanych także blokadami, napięciami, spowodowanymi kodami, schematami, czy też programami z dzieciństwa (sytuacjami traumatycznymi i zdaniami, wypowiedzianymi w tych sytuacjach, lub po prostu wypowiadanymi często, przez osoby bliskie, będące naszym autorytetem) – jest właśnie taniec spontaniczny. 

Taniec spontaniczny jest techniką, coraz bardziej rozpowszechnianą przez nauczycieli rozwoju osobistego i duchowego. Jest formą kontaktu ze swoim ciałem, ze swoimi emocjami, ze swoją energią, sposobem na uruchomienie potencjału, który w nas drzemie. Jest to metoda relaksu, oczyszczenia, puszczania napięć w ciele: pozbywanie się złości, smutku, żalu i wielu innych trudnych emocji, poprzez wydobywanie ich na zewnątrz i uzdrawianie spontanicznym, intuicyjnym, autentycznym ruchem. Poprzez swobodny taniec, bez układów i reguł, w bezpiecznym środowisku i w świetle świeczek, przy żywej, etnicznej bądź epickiej muzyce, możemy wyrazić siebie, dać uwagę swojemu ciału, rozkodować tkwiące w nim programy konflikty i wyzbyć się ciężaru trosk, stresów, zmartwień… Dzięki temu odzyskujemy siły witalne, a energia w naszym ciele przepływa bez zakłóceń.

Tańczyć można z zamkniętymi oczami, w wygodnym stroju, na boso (lub w skarpetkach). To nie jest dyskoteka, klub. Nie potrzebny jest makijaż, modne ciuchy czy alkohol. Nieważne, czy tańczymy do rytmu muzyki, ważne, że nasze ciało rozbudza swój wewnętrzny rytm, swoją własną melodię, która w nas gra! Możemy być całkiem sobą i ze sobą! Wzrasta świadomość naszej własnej obecności, tego, że mamy nogę, rękę, brzuch, serce… Wzrasta zaufanie do samego siebie, a efektem tego jest uczucie miłości, ulgi i harmonii na poziomie ciało-umysł-dusza (serce).

Taniec spontaniczny jest prowadzony, podobnie jak wizualizacja. Prowadzący pomaga swoimi sugestiami obudzić do tańca poszczególne części ciała, pomaga też uwolnić się od spięć, by nawiązać kontakt ze swoją wewnętrzną wolnością. Przypomina o tym, że nie ma złego ruchu, że bezruch też jest ruchem, że wszystko jest tańcem, że ciało wie samo, co dla nas najlepsze! Czasami, podczas tańca występują przeróżne bóle lub po prostu odczucie dyskomfortu. Związane jest to właśnie z napięciami, które w nas tkwią i z procesem ich oczyszczania. Warto nie przerywać tańca i pozwolić, by ciało rozluźniło się i ugruntowało podczas relaksacji, zakańczającej sesję autentycznego tańca.

Przez następnym kilka dni po sesji warto pić dużo wody (ciało zaczęło proces oczyszczania, więc toksyny będą próbować się wydostać). Można też pobawić się w spokojnego, zdystansowanego obserwatora, który stoi z boku i spostrzega sytuacje i zdarzenia, które nas spotykają. Zdarzenia te nie są przypadkowe i są po to, by proces oczyszczania z emocji mógł się dokonać. Często wtedy spotykamy jakąś osobę, która odgrywa w naszym życiu rolę trudnego nauczyciela, albo przytrafia nam się coś (np. co się psuje, albo coś nie wychodzi), co stanowi dla nas niełatwą lekcję. Coś, na co zwykle reagujemy trudnymi emocjami, które momentalnie kodujemy w ciele. Teraz mamy szansę na zareagowanie inaczej! Bez emocji lub możemy wzbudzić emocje przyjemniejsze (albo one same się pojawią). Wtedy organizm zakoduje je i w przyszłości będzie nam łatwiej reagować tak, a nie inaczej. Możemy też dać upust naszym trudnym emocjom, przy tym obdarzyć je uczuciem miłości i akceptacji. Takim samym, jakie odczuwamy podczas lub zaraz po sesji tańca spontanicznego… Można się też wspomóc pozytywnymi kodami (afirmacjami), które będą alternatywą dla naszych negatywnych myśli, reprezentujących wgrane w przeszłości  programy. Czy to nie wspaniałe?!

Być może wydaje się to wszystko ciężkie i skomplikowane, ale w rzeczywistości takie nie jest! Sesja tańca spontanicznego daje sporo satysfakcji i upraszcza to, co jest w nas skomplikowane. Tę relację ciało-umysł-dusza (serce). Na chwilę znów możemy być dziećmi i zachowywać się tak, jak chcemy! Docieramy do naszego źródła, do tego, z czym przyszliśmy na ten świat – do miłości, która jest w nas!

Zapraszam do mnie na kolejną sesję tańca spontanicznego :*

 

Więcej informacji o bieżących sesjach.

 

 

Podziel się na portalach społecznościowych
(Jeśli nie działa, wyłącz Adblock dla tej strony)