Czuję się zobowiązana napisać o tym, jak sobie radzę (czy też poradziłam) z tym, że osiągnęłam wreszcie wiek pisany z trójką z przodu… Jakiś czas temu miałam bowiem trzydzieste urodziny i od tej pory wszyscy wokoło, bez pardonu, pytają: „jak to jest mieć trzydzieści lat?”, albo bardziej hardcorowa wersja: „jak to jest nie mieć już dwudziestu…?” Ci zaś, co już przez TO przeszli, serwują żartami, typu: „witaj w gronie trzydziestek”. Tym drugim, z równym przekąsem i nieszkodliwą złośliwością, odpowiadam: „i tak mam dalej do czterdziechy niż ty.” Tym pierwszym zaś, a także wszystkim, którzy zastanawiają się, jak to jest możliwe, że się nie załamałam, z dnia na dzień nie zmieniłam pracy, partnera czy fryzury, czy też nie kupiłam biletu do Indii… chciałam zdradzić tajniki „trzymania się po 30-ce” według Ewy.

 

A więc tak:

  1. Trzydzieste urodziny nie przychodzą nagle, jak niezapowiedziany gość. Myślimy o nich średnio już od momentu ukończenia ćwierćwiecza. Szczerze? Najgorsze dla mnie były dwudzieste dziewiąte urodziny. Wpadłam w ogromny dół: miałam tylko rok do trzydziestki! Ale dół się przydał – zmotywował mnie do wzięcia się za siebie. I w rok zrobiłam więcej ze swoim życiem, niż w ciągu całej ostatniej dekady.
  2. Od kilkunastu lat staram się odżywiać zdrowo, od kilku jeszcze bardziej zdrowo, a od roku to już MEGA zdrowo 😉 Plus uprawiam sporty, medytacje, jogę, a ostatnio nawet jogę śmiechu. To wszystko wpływa na samopoczucie i na wygląd. Patrzę właśnie na swoje zdjęcia sprzed roku. Wyglądam na nich starzej niż na fotkach z tegorocznych urodzin. „Nie wyglądasz na trzydzieści” – przyznaję, miło to będzie czasem usłyszeć. Nawet jeśli tylko od samej siebie, stojącej przy lustrze.
  3. Nie robię żadnego rachunku sumienia. W ostatnich latach robiłam takowy nie raz, co spowodowało wiele zawirowań w moim życiu, zarówno w tym zawodowym, jak i prywatnym. Ale wiatr przestał wiać z każdej strony i mój rower jedzie już prosto do celu. Choć nie przekreślam możliwości skręcenia gdzieś po drodze… Uwierzcie mi – jeśli DZIŚ nie jesteście zadowoleni ze swojego życia, to nie bylibyście zadowoleni z niego ani kończąc dzisiaj lat czterdzieści, ani dwadzieścia.
  4. Po trzydziestce ponoć dopiero energetycznie jesteśmy pełnymi bytami. Pozwalam sobie to odczuć. Tę równowagę, nagły spokój. Tylko pilnuję się, by nie dać się zarazić skłonnościami do powagi i musowej wszechwiedzy. Przecież nie stałam się Buddą tylko skończyłam kolejny rok na tym świecie. A ten świat nie potrzebuje więcej przyziemnych i zamkniętych trzydziestek. Otwórzcie się na ludzi, na możliwości, na radość. Jak nie teraz, to kiedy?
  5. Nie zapominam o swoim wewnętrznym dziecku. Jego nie obchodzi to, że mam o rok więcej. Ono chce się bawić i chce być czasem dostrzegane. Nie żegnam się z nim. Wręcz przeciwnie – odnowiłam obietnicę, że go nigdy nie opuszczę.
  6. Czy trzydziestka zobowiązuje…? Nie bardziej niż dwudziestka. Wymagania otoczenia, role społeczne, formy, programy… To zawsze będzie, jak cień. Ale ważne, żeby ten cień nas nie zasłaniał. I nie gońmy go – niech nam posłuży za sygnał do tego, z której strony świeci słońce.
  7. Żyję tu i teraz. Nie roztrząsam przeszłości. Myślę, że grzebanie w niej to droga donikąd, poza tym mijający czas jest akurat w niej najmniej niepokojącym czy też „depreSjonującym” elementem… Nie pcham się tam, żeby nie odnowić ran i nie narobić sobie nowych. One już się wszystkie pogoiły. Pora zająć się teraźniejszością.
  8. Nie myślę o CZASIE w negatywny sposób. Jestem MU wdzięczna za to, że płynie nieustannie, dzięki czemu nie jestem stale taka sama i mam szansę naprawić każde JUTRO. CZAS równa się ZMIANY, a ZMIANY równają się ŻYCIE.
  9. Jestem podekscytowana! Budzę się rano i od razu (no, może nie tak od razu…;)) spływa na mnie entuzjazm, bo nie wiem, co przyniesie nowy dzień, kim będę DZISIAJ, jaka będzie moja prawda na DZIŚ.
  10. Trzydziestka zdarza się raz w życiu. Czy to nie piękne…?

 

Właśnie, czy to nie piękne?

Nie róbmy tragedii – ani z naszej trzydziestki, ani z trzydziestek innych. To tylko (lub AŻ) kolejny etap w naszym życiu, kolejny rozdział książki, czekającej na przerzucenie strony. Nie zwlekajcie. Teraz dopiero rozkręci się cała akacja 🙂

 

 

Podziel się na portalach społecznościowych
(Jeśli nie działa, wyłącz Adblock dla tej strony)