Najczęstszy obraz tej jesieni: Szaliki w kratę. Zauważyliście? Są wszędzie! Na każdej młodej, kobiecej czy męskiej szyi. Wczoraj byłam pół godziny w galerii handlowej: naliczyłam się 23 osób z kratkowymi karkami!

Ten oldschoolowy gadżet grzejący jest fenomenem. Sieciówki zarabiają tysiące, a wystarczyłoby poprosić babcię lub tatulka o pożyczenie takiego szalika na miesiąc – bo tyle zwykle trwa sezonowy trend.

Nie krytykuje, w sumie podoba mi się taki zwrot ku modzie czasów zamierzchłych. Zwłaszcza, że oddalamy się od stopniowania atrakcyjności kobiety na podstawie „obcisłości” tego, co ma na sobie. A więc, wracamy do luźnych płaszczy, spodni, sukienek, bluzek… Wreszcie mężczyźni patrzą nam na twarz!

Żałuję tylko, że nie mieszczę się w ciuchy sprzed 20 lat. Na strychu wciąż ich pełno, bo jeszcze wtedy bardzo byłam uwikłana w rodzinny zakaz wyrzucania czegokolwiek. Bynajmniej nie wynikał on z proroczej wizji, która zapowiadałaby, że w 2000 roku moda zwariuje: najpierw wróci się do lat 60′, potem do 70′, po drodze zahaczy o 50′, wskoczy na 90′, znów się cofnie do 80′ z lekką domieszką 30’… Ja żałuję, ze moja mama w młodości nie miała strychu, ale bym teraz miała ubrań za darmochę!

A gdyby tak zgromadzić to wszystko z poddasza i otworzyć sklep internetowy „oldschoolowa garderoba”? Nie szkodzi, że używana. Dzięki temu jest jeszcze bardziej oldschoolowa! A na pewno old… Ale chwila – schoolowa też, przecież nosiłam te ciuchy do szkoły! Drobne panny się obkupią. Jeśli tylko pozwolą sobie na samodzielne myślenie, prowadzące do jasnych jak słońce wniosków:

  1. Nie zawsze to, co modne, musi być drogie.
  2. Nie zawsze to, co drogie, musi być modne.
  3. Po co komu modne, drogie zakupy? Wystarczy duży strych…!
  4. I najważniejsze: dlaczego lubimy wyglądać jak inni? Czy nie dość na tym świecie kopii?

 

Podziel się na portalach społecznościowych
(Jeśli nie działa, wyłącz Adblock dla tej strony)